JACEK JABŁOŃSKI

EDYTA JABŁOŃSKA

krótka historia

Zacząłem trenować już w wieku 12 lat. Inspirowany publikacjami Stanisława Zakrzewskiego w Sporcie dla Wszystkich (już wtedy archiwalnymi) przerzucałem żelazo w piwnicy. Wspólnie z kolegami zachwycaliśmy się Arnoldem Schwarzeneggerem i innymi znanymi kulturystami z tamtych czasów. Piwnica była wyposażona spartańsko ale mnie i kolegom nie brakowało zapału. Myśląc że więcej znaczy lepiej katowaliśmy swoje mięśnie po 3-4 godziny w nadziei na kolosalne przyrosty. Wiemy doskonale że to nie jest najlepszy sposób budowania masy mięśniowej. Do takich również wniosków i my wspólnie z kolegami doszliśmy. Wzbogacając cały czas swój kulturystyczny warsztat coraz poważniej myśląc o starcie w zawodach kulturystycznych. Swój pierwszy start zaliczyłem w 1981r. Wygrywając wszystkie zawody kulturystyczne w kraju, dopiero w wieku 24 lat na MP w Lubinie zdobyłem  wicemistrzostwo polski.  Wtedy też zdecydowałem co chce robić w życiu. Dla kulturystyki zrezygnowałem z pracy w Milicji. Było to bardzo dobre posunięcie. Przełożeni raczej utrudniali niż pomagali w karierze zawodnika. Aby móc się rozwijać nie było innego wyjścia i trzeba było pożegnać się z mundurem. W 1982r na MP zająłem 3 miejsce. Wtedy wprowadzono już kategorie wagowe. Startowałem w kategorii do 80kg. Na swój pierwszy tytuł Mistrza Polski nie musiałem czekać długo. Wywalczyłem go na zawodach w Bydgoszczy w 1984r. Rok później również byłem najlepszy na MP w Wałbrzychu. Po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją powróciłem po swój trzeci tytuł mistrzowski na MP w Białymstoku w 1987r. Gdy nadarzyła się okazja postanowiłem zaprezentować swoje możliwości w Zachodnich Niemczech. Dla zawodników mieszkających w PRL zderzenie z zachodem wywoływało szok. Ośrodki kulturystyczne na najwyższym światowym poziomie, suplementy, pisma branżowe. Kulturystykę po obydwu stronach żelaznej kurtyny w tamtych czasach dzieliła cywilizacyjna przepaść !!! Oprócz mnie swoich sił na zachodzie próbowali też inni polscy kulturyści. Jednak chyba tylko mnie udało się zaistnieć. Na swoich wojażach zarabiałem przede wszystkim kolosalne jak na tamte czasy pieniądze. 1-2 tys. zachodnio niemieckich marek otrzymywane za pokaz pozwalały na dostatnie życie w Polsce przez długi okres czasu. Tymczasem popyt na seminaria i gościnne występy był u Niemców całkiem duży. Występowałem wspólnie z takimi gwiazdami kulturystyki jak Frank Hildebrand, Anthony Pearson czy Samir Bannout –  Mister Olympia. Tym sposobem udało się  odłożyć sporą sumę pieniędzy pozwalającą otworzyć w rodzinnym Kołobrzegu siłownię z prawdziwego zdarzenia. Taką o jakiej zawsze marzyłem. Cieszyła się ona dużym zainteresowaniem i okazała się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Do swojego klubu na seminaria zapraszałem zawodników poznanych za granicą. Wkrótce zaczęły powstawać kolejne siłownie w innych miastach. Postanowiłem pójść za ciosem wypełniając lukę na wydawniczym rynku. W 1990 nie było żadnego pisma poświęconego kulturystyce. Tym oto sposobem ukazał się Magazyn Kulturystyczny Jacek. Popyt na gazetę okazał się olbrzymi. Sprzedawano prawie cały nakład. W niektórych miastach zdobycie Jacka graniczyło z cudem. Jacek był pierwszym w wolnej Polsce niezależnym pismem kulturystycznym.  Do czasu wprowadzenia na rynek amerykańskich przedruków takich jak Flex czy Muscle&Fitness był jedynym źródłem informacji i prawdziwym oknem na kulturystyczny świat dla tysięcy amatorów kulturystyki w Polsce. Oprócz tego wydawałem czasopisma Karateka oraz Album Karateki  które ukazywały się przez 4 lata. Nakład 40-45tys budził uznanie. Nie mniejszą popularnością cieszył się Kulturystyczny Album Foto. Była to prawdziwa gratka dla fanów. Plakaty z w/w pism zdobiły piwnice i strychy adoptowane na siłownie w całej Polsce. Ostatecznie z powodów wysokiego cła na papier, plajtujących drukarni i szeregu innych problemów znanych z okresu przejściowego Jacek zniknął z kiosków. Kontakty zdobyte za granicą pozwoliły również  rozkręcić biznes odżywkowy. Sprowadzałem do kraju suplementy renomowanych firm takich jak Sporting czy Multikraft. Do czasu wejścia w życie skomplikowanych przepisów biznes szedł gładko. Niestety i to musiało się kiedyś skończyć. Z biznesów prowadzonych przez mnie  bardzo dobrze do  dzisiejszego dnia prosperuje największa 900m²   siłownia mieszcząca się w Kołobrzegu  na ul. Zaplecznej  .  Na kulturystę wychowałem również swojego syna Pawła-kilkukrotnego medalistę MP. Jednak to już inna historia…  słynąłem z treningów na dużych obciążeniach. Uginanie ramion ze sztangą na biceps ze 130kg obciążeniem robią wrażenie. Przysiady negatywne z 300kg na plecach przy wadze 80kg również. Moje wymiary w szczycie formy: klatka 131cm, biceps 49,5cm ,udo 64cm.  Z całą pewnością byłem jedną z osób, które w trudnych czasach tworzenia się wolnej Polski przyczyniły się do popularyzacji kulturystyki w Polsce.

TRENERZY

WSPÓŁPRACUJEMY Z INNYMI TRENERAMI

Edyta  Jabłońska

Mateusz  Jabłoński

Karolina  Jabłońska

 

Osobisty trener to nie tylko możliwość profesjonalnego dostosowania planów treningowych do naszych indywidualnych celów. To przede wszystkim fachowe doradztwo i pomoc w radzeniu sobie z różnorodnymi trudnościami, na jakie możemy napotkać podczas treningu. Dobry osobisty trener pomoże nam w zidentyfikowaniu źródła problemu i podpowie jak go rozwiązać, żeby móc jak najszybciej wrócić na obraną ścieżkę treningową.

W TRAKCIE ĆWICZEŃ

Regularny trening na siłowni to najlepszy sposób na osiągnięcie idealnej sylwetki. Potrzeba tylko konsekwencji i samozaparcia. Zapomnij o kompleksach, nie martw się słabą kondycją. Zacznij od podstaw, nie zniechęcaj się i nie stawiaj przed sobą nierealistycznych wymagań. Po prostu ćwicz i myśl pozytywnie z uśmiechem na twarzy, reszta przyjdzie sama.

justyna i monika

cennik

35 pln

wejście jednorazowe